Już w ten weekend kręcimy kolejne zdjęcia rekonstrukcyjne do filmu „Nasz Bohater” – dokumentowi poświęconego postaci kpt. Stefana Szletyńskiego, zamordowanego w Katyniu.

Grono instruktorskie, kadra i całe drużyny wezmą udział w przedsięwzięciu sfilmowania jednej z największych scen rekonstrukcyjnych filmu.

SOBOTA

22 lutego statyści, autobusem MPK, spod łódzkiej katedry wyjadą ok. godz. 13:25 i udadzą się do muzeum więzienia na Radogoszczu. Do godz. 15:00 kręcone będą sceny przyjęcia wysiedlonych w grudniu 1939 r. mieszkańców śródmieścia w budynkach pofabrycznych, z których urządzano więzienie.

Zabieramy rekwizyty: stroje z epoki (płaszcze, kożuchy, kapelusze..) oraz stare walizki, kufry, kosze… (będzie możliwość złożenia ich do samochodu technicznego podstawionego pod katedrę).

 

Oto wspomnienie Jerzego – syna Stefana Szletyńskiego:

12 grudnia poszedłem normalnie do szkoły. Przyszedł po mnie umundurowany Niemiec. Okazało się, że w domu było ich trzech – był normalnie niemiecki policjant i dwóch folksdojczów ze służby pomocniczej. Niemiec siedział z mamą w gabinecie ojca, co oni tam robili, nie wiem, a ci dwaj Niemcy kazali nam pakować ciepłe rzeczy, ciepło się ubierać: „Wszystko, co macie ciepłe, zakładajcie na siebie.” Byli na tyle sympatyczni, że pozwolili nam wynosić cośmy tylko chcieli. Jak żeśmy byli wszyscy, kazali nam się ciepło ubrać, pozapinać. Tobół pozwolili mi wziąć z koca i poduszeczkę, małą kołderkę. Cały czas nam tylko mówili… Była zima. Zima w 1939 roku była bardzo ciężka. Zaprowadzili nas ulicą Gdańską do Kościuszki i na Kościuszki było prezydium policji, tam gdzie teraz jest łączność. Jak nastała godzina policyjna podjechały tramwaje, wpakowali nas w tramwaje i tramwajami nas zawieźli na Radogoszcz. Na Radogoszczu było nowe więzienie. Tam była fabryka i z fabryki zrobili więzienie. Tak że to było nowiutkie więzienie. Tam nas puścili do hal, prycze stały, trzeba było sobie zajmować miejsca na pryczach i tam się rozgościć. Tam żeśmy byli krótko, już nie pamiętam, chyba dwa dni, znaczy się tego dnia, co nas przywieźli w nocy byliśmy do rana, na drugi dzień cały dzień i w następną noc znowu do tramwaju, tramwajami na Dworzec Kaliski, na Dworcu Kaliskim do towarowych wagonów, zamknęli wagony i do widzenia, jedziemy. Gdzie jedziemy – nie wiedzieliśmy.