Po doniesieniach telewizyjnych przyszedł czas na relacje prasowe. „Harcerze rozbrajali Niemców” – pod takim tytułem ukazał się w dniu 12 listopada 2008 r., na łamach łódzkiego dodatku „Gazety Wyborczej”, artykuł autorstwa Michała Jagiełły. Możemy w nim przeczytać:
„Ponad dwustu uczestników gry miejskiej „Krok w niepodległość” odtwarzało w poniedziałek wydarzenia z 1918 r. Ta patriotyczna podróż w czasie była też znakomitą zabawą.
Harcerze ściągali w poniedziałek na Stary Rynek z całego miasta. Ze sztandarami, proporczykami, gitarami i zapasami przygotowanymi przez rodziców. Kanapki z szynką i serem pokrzepiały młodych ludzi, którzy tego dnia mieli wywalczyć niepodległą Łódź. Gra miejska „Krok w niepodległość” zaczęła się o godz. 10.30. Wzięło w niej udział 250 uczestników. – Pierwszy raz organizujemy taką imprezę wspólnie z ZHR – mówił Michał Grelewski z Łódzkiego Stowarzyszenia Inicjatyw Miejskich „Topografie”. – Zgłosiły się nie tylko patrole harcerskie, ale też niezrzeszeni łodzianie.
Patrole dostawały od legionistów Piłsudskiego chlebaki. W każdym oprócz historycznych odezw i dokumentów były plany Łodzi (dla utrudnienia – z początków XX w.), aparaty fotograficzne i książeczki wojskowe. W mieście wyznaczono 17 miejsc, w których patrole miały wykonać zadania. Można było wybrać jedną z trzech ścieżek tematycznych. Pierwsza była legionowa. Drugą poświęcono Aleksemu Rżewskiemu, pierwszemu prezydentowi Łodzi po odzyskaniu niepodległości. Tematem trzeciej był patriotyzm jutra. Zaliczenie zadania w punktach odnotowywano w książeczkach wojskowych. Patrole miały też fotografować miejsca związane z wydarzeniami z 1918 r. Do najniebezpieczniejszych zadań należało rozbrajanie Niemców na ulicach. Niemcy paradowali w raczej symbolicznych jadowicie zielonych hełmach i współczesnych kurtkach wojskowych z trójkolorową plakietką na ramieniu. Należało im odebrać broń (zauważyliśmy wiatrówkę) albo uciekać, jeśli oddział liczył więcej niż czterech żołnierzy. – Od 8 listopada jesteśmy na biwaku w Łagiewnikach – mówił podharcmistrz Piotr Czaiński, który towarzyszył patrolom 10. Łódzkiej Drużyny Harcerzy „Serviam” im. Jerzego Grodyńskiego. – Cztery zastępy startują w trzech patrolach. Są też kandydaci na harcerzy. To ich chrzest bojowy.
Kiedy padła komenda: „Do patroli! Zdobywać niepodległość!”, grupki uczestników gry zaczęły studiować mapki, a potem szybko ruszyły „w miasto”. – To o wiele ciekawsze niż akademie i przemówienia – mówili harcerze z 10. ŁDH. Na początek mieli rozbroić Niemców na placu Wolności. Inne patrole szukały pieczęci Aleksego Rżewskiego w „dętce”, chowały konspiracyjne grypsy we wskazanych miejscach. – Tych nie rozbrajamy, to chyba nasi! – ostrzegały się dwie dziesięciolatki na widok legionistów Piłsudskiego. Wielką frajdą był zabytkowy tramwaj, który kursował między placem Wolności i placem Niepodległości. O godz. 16 wszyscy spotkali się w kościele Matki Boskiej Zwycięskiej na mszy św. w intencji legionistów i innych żołnierzy, którzy przelewali krew za Polskę„.
W wydaniu elektronicznym „Gazety” możecie zobaczyć także krótki reportaż fotograficzny.
